Studiujesz architekturę

Jak się okazuje, kiedy studiowałem, to moje osobiste wyobrażenia o pracy w zawodzie architekta nieco odbiegały od rzeczywistości. Jeśli studiujesz architekturę (i urbanistykę), to wpis ten pozwoli Ci poszerzyć swoje wyobrażenie o pracy architekta(tak architekta IARP, czyli tego od kubatury).

Na studiach karmieni jesteśmy szeregiem teoretycznych opowiastek na temat projektowania. W niektórych katedrach mówi się o Warunkach Technicznych i sposobie projektowania olbrzymich budynków, które ty szalony i zafascynowany student lub z pasją podchodząca do zawodu przyszła Pani architekt, jesteś zmuszony/-ona do wykreślenia w kilka tygodni. Najczęściej chodzi o to, by zgadzał się zakres opracowania, który pieczołowicie nasi prowadzący dane kursy przygotowują.

Czyli:

  1. Sytuacja w skali 1:500
  2. Rzut parteru w skali 1:100
  3. Rzut pięter w skali 1:100
  4. Elewacje w skali 1:100
  5. Charakterystyczne przekroje w skali 1:100
  6. Detal charakterystycznych połączeń w skali 1:10
  7. Widoki perspektywiczne lub wizualizacje.

Otóż, prawda wygląda tak, że studia jedynie dają ci studentko/studencie przepustkę do wykonywania tego ciężkiego i trudnego momentami zawodu. Projektowanie architektoniczno-budowlane nie polega tylko na opracowaniu zakresu projektu i oddaniu tychże rysunków na ręce inwestora. Moja praktyka zawodowa pokazuje, że projektowanie architektoniczne wymaga poświęcenia się na 110% tej dziedzinie.

Im wcześniej zaczniesz traktować Twoje piękne i kolorowe rysunki ,,z buta”, dosłownie, jako załączniki do ofert, wniosków i innych dokumentów, tym lepiej dla Ciebie drogi architekcie / szanowna Architektko.

Jesteś absolwentem

Po wielu ciężkich latach opracowywania projektów na uczelnię przychodzi czas na zmierzenie się z prawdziwymi realiami. Po okresie preinkubacji, przychodzi czas na inkubację pod okiem uprawnionych architektów, którzy nierzadko działają i projektują w popłochu. Największym minusem, jaki zauważyłem w studiach architektury nie były minusy przy moich 5tkach za wykreślony projekt na 12 plansz formatu 100×70 cm… Największym minusem, jak okazało się później był brak kursów doszkalających studenta/tkę pod kątem finansów i przedsiębiorczości. Nawet po studiach spotykałem gros ludzi, dla których budynki były albo piękne, albo brzydkie, bo tak…

Nikt z koleżanek i kolegów nie zwracał uwagi na budżet, w którym projektant-architekt miał działać. Nie pytano nigdy, ile kolega architekt otrzymał za wykonany projekt. Nikt z moich znajomych absolwentów nie zwracał uwagi, w jaki sposób utrzymać tę pędzącą i szalejącą machinę, czyli biuro projektowe. Jak się później okazało, najlepszymi dla mnie nauczycielami okazali się niewiele starsi koledzy architekci, którzy skończyli technika budowlane i mieli o wiele szerszą wiedzę niż architekci, którzy ukończyli licea ogólnokształcące.

Będąc na tzw. praktykach projektowych być może sprawnie i szybko wywiązywałem się z obowiązków asystenta architekta, ale żaden z prowadzących projekt, czy managerów architektów zarządzających projektem nie pokazali mi, czym pachnie tak zwany zawód architekta.

Wykonywałem moje obowiązki, czyli znowu wykreślałem pełne zakresy projektów na różnych jego etapach, od koncepcji przez projekty budowlane aż po wykonawcze. Były to głównie opracowania pt.:

  1. Sytuacja w skali 1:500
  2. Rzut parteru w skali 1:100 lub 1:50
  3. Rzut pięter w skali 1:100 lub 1:50
  4. Elewacje w skali 1:100 lub 1:50
  5. Charakterystyczne przekroje w skali 1:50
  6. Detal charakterystycznych połączeń w skali 1:10
  7. Widoki perspektywiczne lub wizualizacje.

Kończąc studia mogłem praktycznie startować do egzaminu na uprawnienia do projektowania. Miałem za sobą blisko 3 lata praktyk, w połowie wykonywanych na pełen etat. Zrezygnowałem z możliwości podjęcia się egzaminu, bo wiedziałem, że moja wiedza była znikoma z tak niedużym doświadczeniem. Nie piszę tu o doświadczeniu nabytym przed komputerem, kreśląc, ale o doświadczeniu w walce z inwestorem, o doświadczeniu, które de facto nabywa się na poligonie. Musisz mieć bardzo ukierunkowany sposób myślenia, aby precyzyjnie i jednoznacznie opisać zawiłości wynikające z legislacji polskiej, dlaczego Warunki Zabudowy są tak istotne, albo dlaczego pionów wod-kan nie powinno się planować w ścianach zewnętrznych.

W momencie, kiedy miałem tylko możliwość konfrontowałem się na froncie. Decydowałem się na szereg zleceń, które nie przynosiły mi zysków finansowych, ale wiedziałem, że jakichś powodów powinienem był się podjąć danego zlecenia. Była to inwestycja mojego cennego czasu i poświęcenie moich umiejętności na rzecz inwestora. Podejmowałem się głównie projektów wnętrz na własny rachunek. Jak to w projektach wnętrz – jeśli nie dopilnujesz osobiście całości zlecenia, to Twój projekt nie zostanie zrealizowany zgodnie z pomysłem. Docelowo miałem z tyłu głowy jednak plan, aby wdrożyć się we wnętrza na tyle, aby mając uprawnienia móc proponować moim inwestorom usługę kompleksową, z nadzorem pod klucz. Po blisko dekadzie praktyk, walk i peturbacji z płynną tkanką ludzkich emocji, rozmów i technicznych rysunków, niezrozumiałych dla szerokiej publiki, podejmuję się w końcu realizacji moich celów i planów, które wymyśliłem jeszcze na studiach.

W zawodzie architekta liczy się nie piękna linia i precyzyjna techniczna kreska ołówkiem, ale właśnie determinacja, upartość i ciągłe dążenie do realizacji zamierzonych celów.

Zdobywasz uprawnienia

Zdobyłem uprawnienia, i pytam siebie, czy cokolwiek się zmieniło?!

NIE! Niestety, zmieniło się jedynie to, że w końcu mogę osobiście ,,projektować” budynki. Ale nie mając odpowiedniego portfolio muszę wyrywać sobie włosy z głowy, aby zapanować nad zleceniami. Jestem świadomy, że to dopiero początek mojej kariery i start w karierze, ale musisz się ze mną zgodzić, że jest to okropnie trudne. Codzienna walka o zlecenie. Spotkania z klientami i inwestorami, którzy nie do końca wiedzą, czego chcą. Jeśli już wiedzą, czego chcą, to albo jest to niezgodne z przepisami i lokalnymi uwarunkowaniami przestrzennymi, albo po prostu jest to design wołający o pomstę do nieba!

Mój przepis na wysoką efektywność w projektowaniu architektonicznym polega na:

  • uważnym słuchaniu uwag i opinii inwestora
  • precyzyjnej odpowiedzi na pytania inwestora
  • dawanie z siebie 110% swoich możliwości
  • odpuszczanie sobie dużych projektów, których ,, nie dźwignę” jako architekt – freelancer.

Podsumowując,

jeśli chcesz przeżyć i utrzymać się pracując w zawodzie architekta, szczególnie na początku kariery musisz poświęcić swoje ideały na rzecz zaniżania stawek za projekt, po to aby pozyskać możliwie ciekawe realizacje swoich projektów. Jednoznacznie nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: Jak żyć jako architekt? Jednoznacznie mogę jednak powiedzieć, że aby zrealizować swoje wizje potrzebujesz inwestorów, którzy będą w stanie zaufać Twoim umiejętnościom. Najlepiej widać to po inwestorach, które nie przychodzą z polecenia, ale ci, których musisz do siebie przekonać… na spotkaniach, w dotrzymywaniu Twoich słów i realizacji obietnic, szczególnie tych niewypowiedzianych.

Aby przetrwać na rynku jako architekt nie wystarczy trzymanie się sloganu:

LANS or DIE!

Musisz wyprzedzać konkurencję! …o 3 długości.