architekci warsztaty

Dzisiejszy wpis będzie o architektach, czyli o was. Jak wiecie z wpisu POZNAJMY SIĘ, ja nie jestem architektem, a to nie jest dziennik.

Postrzegam was jako neurotyczne księżniczki, które nie ufają innym architektom. Zapewne myślicie, drodzy architekci, że jesteście lepsi ode mnie, bo przecież jesteście prawie bogami – potraficie rysować! Ba, powiem więcej, wy przecież jesteście artystami przestrzeni, wirtuozami najnowszych technik komputerowych, programujecie wszystko, od snu aż po seks.

Czy aby na pewno?

Załóżmy, że chcę być taki fenomenalny jak wy, drodzy architekci. Zakładam czarne ubrania, duże okulary i jadę na rowerze do jakiegoś hipsterskiego miejsca gdzie cena za kawę osiąga kolosalne kwoty.

Załóżmy, że spotykam tam podobnych do was ludzi, drodzy architekci. Czyli dizajnerów, projektantów, architektów, jak sami o sobie mówicie.

I nagle, spotykam się z waszą krytyką mojej skromnej osoby, bo:

  • na czarnych spodniach pojawia się szara plama;
  • okulary były za tanie;
  • rower nie jest rowerem architektonicznym za kilkaset €;
  • kawa którą zamawiam nie jest z mlekiem, tylko zwyczajna, czarna.

Ale do rzeczy!

Drodzy architekci, wasze szkice potrafi narysować nawet 6-latek. Wizualizacje, jakie sprzedajecie podobne są do tych rysunków z kursu komputerowego dla licealistów.

Zastanówcie się, drodzy architekci, czy jesteście architektami, czy po prostu ludźmi.

KONIEC